środa, 7 grudnia 2016

Chapter nineteen




“It started with ''what's up with you?''
I messed around and got caught up with you
Yeah, yeah, I don't know what to do”

WSZECHWIEDZĄCY NARRATOR

Hotel L’Ermitage, La Baule, Francja, 7.06.2016.r., wtorek, godz. 15:30
Podróż do Francji minęła reprezentacji szybko i bezboleśnie. Zgodnie z planem wylądowali na lotnisku w Saint-Nazaire, a potem przemieścili się do swojej bazy w La Baule. Hotel L’Ermitage zrobił na nich spore wrażenie, a przed budynkiem zostali powitani przez garstkę polskich kibiców. Fani wyposażeni w koszulki z orzełkiem i biało-czerwone szaliki z niepokojem patrzyli na kulejącego Grosika, który w meczu z Litwą doznał niewielkiej kontuzji. Nie obyło się bez rozdawania autografów i pozowania do zdjęć z kibicami. Piłkarze zameldowali się w hotelu, a wieczorem czekał ich już pierwszy trening na Stade Moreau-Defarges.
Po zjedzonym obiedzie zawodnicy mieli chwilkę czasu dla siebie i zebranie myśli. Jedni zwiedzali hotel, a inni, tak jak Łukasz Teodorczyk siedzieli w pokoju i myśleli. Ostatnimi czasy myślenie było jego jednym z ulubionych zajęć, któremu poświęcał najwięcej czasu. Gdy miał chwilę czasu, a nawet, gdy jej nie miał też cały czas myślał, ponieważ było to silniejsze od niego. Zastanawiacie się pewnie, co tak bardzo wypełniało myśli napastnika?
Była to taka niepozorna istotka, która bezczelnie umościła się w jego głowie i ani myślała wyjść stamtąd i zostawić piłkarza w spokoju. Tą postacią była Klara, zatem nic odkrywczego.
Cały czas zastanawiał się, co teraz robi, jak się czuje, czy chociaż trochę o nim myśli. Chciał zobaczyć ją rano tuż po przebudzeniu. Musiał to być naprawdę cudowny widok, ponieważ jak do tej pory Teo widział dziewczynę jedynie w pełnej krasie, tj. makijażu i zawsze nienagannie kobiecym stroju.
Zastanawiał się, co dzieje się między nimi. Widział, ku uciesze samego siebie, że brunetka staje się coraz bardziej mu przychylna, ale z drugiej strony istniała jakaś niewidzialna bariera, której on nie był w stanie pokonać. Traktował Klarę jak Świętego Gralla. Ich znajomość posuwała się do przodu bardzo powoli, ale Łukaszowi podobało się czekanie. Nie chciał z niczym się spieszyć i to dziwiło go najbardziej, ponieważ wcześniej, gdy jakaś dziewczyna bardzo mu się podobała, on uwodził ją, spędzał z nią noc, a potem ich drogi się rozchodziły. Ale z Klarą… To była zupełnie inna bajka i chociaż czekał na ten moment, kiedy wreszcie posiądzie jej ciało, nie był pewien, czy tych kilka chwil mu wystarczy.
Już od dłuższego czasu działo się z nim coś dziwnego i, co najgorsze, piłkarz nie potrafił stwierdzić dokładnie co. Im bardziej jej pragnął, tym bardziej ością w gardle stały mu wydarzenia sprzed 9 lat. Teodorczyk nie żałował w życiu niczego, oprócz tego, jak bardzo skrzywdził Klarę jako małolat.
Pytanie tylko, czy teraz miał wobec niej łagodniejsze plany? To pytanie zadawał sobie codziennie rano.
Tak więc Łukasz Teodorczyk leżał teraz na łóżku na plecach z rękoma splecionymi pod głową, patrzył w sufit i myślał, myślał, myślał.
W końcu piłkarz przestraszył się, że zostanie myślicielem i nici ze świetlanej piłkarskiej kariery, o której marzył. Zerwał się jak poparzony, szarpnął za klamkę i wybiegł na korytarz. Nie było tam nikogo znajomego i z emocji nie wiedział już dokąd ma się udać, bo na pewno nie do pokoju, w którym znowu owładnęłyby go myśli o Klarze. Musiał koniecznie się komuś wyżalić i padło na Jędzę, króla „Fusów”.
Na szczęście jego kolega miał pokój nieopodal. Teodorczyk zapukał do drzwi i od razu pociągnął za klamkę. Jędrzejczyk akurat wyszedł z łazienki.
- Jędza, jesteś moim kumplem? – zapytał go poważnie napastnik Dynama Kijów.
Artur uniósł ze zdziwienia brwi i odpowiedział:
- No jestem.
- Musisz mi pomóc. – odrzekł bez cienia sprzeciwu Łukasz i wparował do pokoju, gdzie na fotelu siedział Mączka. – To może ja przyjdę innym razem? – już chciał wyjść widząc pomocnika Wisły Kraków, ale Artur go zawrócił.
- Siadaj. – polecił mu i wskazał krzesło, na którym Teodorczyk posłusznie usiadł. – Nie mam przed Krzysiem tajemnic. Zatem mów, co się stało.
Blondyn sapnął ciężko, powiódł wzrokiem po kolegach i wyparował:
- Chłopaki, ja chyba zwariowałem.
- Ale to co? Przyjazd na EURO cię przerósł? – zapytał rzeczowo Jędza siadając na łóżku naprzeciwko kolegi.
- Nie wytrzymujesz presji? – dociekał Krzysztof.
- Nie… Kobieta… - jęknął przeciągle Teodorczyk.
- A to zmienia postać rzeczy. – wyszczerzył się obrońca Legii.
Łukasz skrzywił się i zaczął opowiadać, co czuje. O tym, że nie potrafi przestać myśleć o Klarze, jak działają na niego jej pocałunki, jak bardzo cieszy go jej obecność, jaka jest cudowna, piękna, pociągająca, jaki ma wspaniały charakter, że nigdy wcześniej nie czuł się tak dobrze z żadną dziewczyną. Nie pominął też wątku wątpliwego związku z Klarą. Wyjaśnił im pokrótce, dlaczego zrobili ludzi w balona. Nie był jednak do końca pewien, czy chłopaki właściwie to zrozumieli, ponieważ Artur skomentował to tylko stwierdzeniem: „Kobiety i ich pomysły”.
Jego wywód trwał kilka minut, a gdy skończył, Jędza i Mączka spojrzeli po sobie, a sam zainteresowany zwiesił smutno głowę.
- No, Stary, chyba mamy problem. – zawyrokował Artur.
- Chyba właśnie podpisałeś cyrograf. – Krzysiu pokiwał głową.
- Możecie mówić jaśniej? – skrzywił się napastnik.
- Teo po prostu się zakochałeś. – zachichotał Jędrzejczyk, a Teodorczyk spojrzał na niego nieprzytomnym wzrokiem, jakby przetrawiał jeszcze to, co przed chwilą oznajmił mu kolega.
- Chyba ochujałeś. – zakpił z niego wracając do normalności.
- Artur ma rację. – Mączyński poparł kumpla.
- Ale że co? Ja się niby zakochałem? – Łukasz nie potrafił w to uwierzyć. – Przecież ja nigdy…
 - Takie są właśnie objawy zakochania. – Artur spojrzał poważnie na Teo. – Cały czas myślisz o Klarze, uważasz, że jest cudowna, uwielbiasz z nią przebywać. Przeżywałem to samo kilka lat temu i wiem, co mówię.
- Ja mam tak cały czas z moją Kasią. – odrzekł dumnie Mączka, a Łukasz cały czas patrzył na nich nieprzytomnie.
Jak to mogło się stać? Jak mógł tak stracić czujność? To wszystko nie mieściło mu się w głowie. Przecież jeszcze do niedawna twierdził, że uczucia dla niego nie istnieją. A teraz? Że niby był zakochany w Klarze? Kiepski żart. Ale z drugiej strony, co złego było w zakochaniu? Chyba jego najgorszym problemem będzie to, żeby sprawić, żeby i ona poczuła coś więcej do niego, a na to się raczej nie zanosi. 9 lat temu z pewnością była nim zauroczona, a on potraktował ją tak podle. Do dzisiaj nie potrafił sobie tego wybaczyć. To piętno cały czas ciągnęło się za nim. Ale teraz był już całkiem innym człowiekiem.
„Człowiekiem, który przedmiotowo traktuje kobiety.” – zaśmiał się gorzko w myśli.
A jednak przyszła kryska na Matyska i to on stracił czujność, a przy tym serce na rzecz najcudowniejszej istoty na świecie czyli Klary.
- Ziemia do Teo. Słyszysz nas? – jego rozmyślania przerwał głos Krzysztofa.
- Nie ma już dla ciebie ratunku. Przepadłeś z kretesem. – słowa Jędrzejczyka zabrzmiały jak wyrok sądowy. Łukasz aż się wzdrygnął.
- I co ja mam teraz zrobić? – zapytał głucho blondyn.
- Jak to co? Powiedzieć jej o tym. – Artur wzruszył ramionami.
- Wiecie co, chłopaki? Chyba muszę to wszystko przemyśleć. – oznajmił Teodorczyk, wstał z krzesła i skierował się do swojej świątyni dumania, czyli własnego pokoju.
I znowu myślał, myślał i myślał. I nic mądrego nie wymyślił, no może oprócz tego, że faktycznie koledzy mieli rację – zakochał się bez pamięci w Klarze i koniecznie musi jej o tym powiedzieć, bez względu na konsekwencje.


“I wanna dance with you right now, oh
And you look as beautiful as ever
And I swear that everyday you'll get better”


KLARA

Residhome Promenade Nice, Nicea, Francja, 10.06.2016r. piątek, godz. 15:00
Nasza babska ekipa w składzie: ja, Zuzia, Joanna i Amelka dotarła do Francji kilka dni później. Moja siostra chcąc nie rozpraszać Piszczka przed tak ważnym pierwszym meczem postanowiła, że na razie rozlokujemy się w Nicei, a potem będziemy kursować pomiędzy miastami, gdzie będzie reprezentacja. Nie zmienia to faktu, że mój szwagier nie ustawał w okazywaniu ogromnej troski Asi. Ona jednak dostawała szewskiej pasji, gdy tylko widziała na wyświetlaczu telefonu swojego męża, który po raz n-ty dzwonił zapytać, jak się czuje. Poradziłam jej, żeby, broń Boże, nie krzyczała na niego. On martwił się, bo bardzo ją kocha. Powinna cieszyć się, że ma tak opiekuńczego męża.
Skłamałabym mówiąc, że mną nikt się nie przejmował, ponieważ codziennie dostawałam smsy od Łukasza, bardzo sympatyczne smsy… Wyraźnie mnie adorował, co bardzo mi schlebiało i przybliżało do wykonania misji. Stały kontakt utrzymywałam też z Bartkiem, ale wiadomo, była to czysto przyjacielska relacja. Fajne jednak było czuć, że jest się ważnym nie tylko dla własnej matki.
Wychodziłam właśnie z łazienki, gdzie zmyłam z siebie trudy podróży i wycierałam włosy ręcznikiem, gdy postanowiłam zadzwonić do mamy i zameldować, że cało i zdrowo doleciałyśmy do Francji. W tym celu wybrałam numer, a mama już po dwóch sygnałach odebrała telefon.
- No nareszcie! Czekam i czekam! – przywitała się niecierpliwie.
- Spokojnie, mamuś. Doleciałyśmy jakieś dwie godziny temu i już jesteśmy w hotelu.
- A jak tam Asia?
- Czuła się naprawdę dobrze. Zresztą lot był krótki, a Amelka grzeczna, więc wszystko było w porządku. – uspokoiłam moją rodzicielkę i już myślałam, że to będzie koniec rozmowy.
- A jak tam Łukasz? – zapytała jeszcze mama.
- No Łukasz jak to Łukasz. Cały czas wydzwania do Asi. – odpowiedziałam obojętnie.
- Pytałam o twojego Łukasza… - wyartykułowała powoli, szczególny nacisk kładąc na słowo „twojego”.
- Ach, no tak. Raczej marne są szanse na to, żeby zagrał w pierwszym składzie, ale zawsze warto mieć nadzieję. Mamuś, wiesz muszę kończyć… - zaczęłam chcąc uniknąć kolejnych pytań o Teodorczyka.
- Dobrze, Słoneczko. A, byłabym zapomniała. Widziałaś nowe „Fakty i plotki”? Napisali o tobie. – zachichotała i nim zdążyłam powiedzieć cokolwiek rozłączyła się.
Z bijącym sercem odszukałam w telefonie stronę internetową tej plotkarskiej gazety i już po kilku sekundach czytałam artykuł o mnie. Nosił tytuł: „Kim jest nowa WAG?” i zawierał moje zdjęcie z meczu z Holandią. W sumie nawet korzystnie na nim wyszłam.
„Jak informowaliśmy kilka tygodni temu, do grona WAG dołączyła piękna nieznajoma. Śliczna brunetka została przyłapana na romantycznej kolacji z Łukasz Teodorczykiem. Gdy pojawiła się na meczu reprezentacji z Holandią w koszulce naszego napastnika, wszystko stało się jasne – związek rozwija się w dobrym kierunku.
Klara Bajkowska, bo tak nazywa się wybranka Łukasza, ma 22 lata i studiuje oceanografię na Uniwersytecie Gdańskim. Pochodzi z Mazur, a wcześniej trenowała siatkówkę. Jak się okazało, uczęszczała do tej samej szkoły co Teodorczyk. Ich wspólni znajomi zdradzili nam, że już wtedy mieli się ku sobie. Tak więc stara miłość nie rdzewieje. Niestety młodzi chronią swoją prywatność i nigdzie nie pokazują się razem. Szkoda, bo Łukasz naprawdę ma się czym pochwalić.
Co ciekawe, dziewczyna jest rodzoną siostrą żony Łukasza Piszczka, Joanny.”
Ufff, w sumie nie napisali nic odkrywczego, więc mogłam odetchnąć z ulgą. Mimowolnie zjechałam w dół przeglądarki i przeczytałam komentarz, który miał największą popularność: „Nie pokazują się razem, bo pewnie cały czas spędzają na seksie. Ja bym takiej z łóżka nie wypuścił”. Aż zagotowałam się czytając to, ale niestety ludzie piszą w internecie, co chcą. Zdawałam sobie jednak sprawę z tego, że takich artykułów będzie więcej, a na pewno podczas EURO będziemy z Asią dręczone przez paparazzich. Na razie jednak nie zamierzałam martwić się na zapas, ponieważ dzisiaj jeszcze czekało nas zwiedzanie pięknej Nicei.

WSZECHWIEDZĄCY NARRATOR

Stade de Nice, Nicea, Francja, 11.06.2016r. godz. 20:00
Trzy kolejne dni minęły naszym reprezentantom na przygotowaniach do pierwszego meczu na EURO. Polacy w niedzielę mieli zmierzyć się z Irlandią Północną. Tak więc czas spędzony na oczekiwaniu na spotkanie upłynął im na treningach i konferencjach prasowych, a w wolnych chwilach poznawali La Baule. W piątek wieczorem wspólnie obejrzeli inauguracyjny mecz EURO, w którym gospodarz turnieju, Francja pokonała Rumunię 2:1.
Dzisiaj przed południem piłkarze znaleźli się w Nicei i po odbytej konferencji prasowej i krótkim treningu mieli wolny wieczór, który mogli spędzić ze swoimi drugimi połówkami.
Arkadiusz Milik spacerował właśnie z Alicją Piątek Rue de France i cieszył się z mile spędzonego wieczoru. Blondynka była dziwnie cicha, ale tylko dlatego, że od kilku dni chciała zapytać o rewelację, której dowiedziała się na meczu z Litwą. Teraz wzięła głęboki wdech i spojrzała na piłkarza.
- Arek, czy mogę cię o coś zapytać?
- Jasne. – uśmiechnął się napastnik.
- Nie zrozum mnie źle i nie miej mi za złe, że pytam o takie prywatne sprawy, ale chciałabym wiedzieć. Czy ty… No wiesz… Lubisz i dziewczyny, i chłopaków? – wydusiła z siebie, a Milik aż zatrzymał się w miejscu.
- Że co?! – roześmiał się głośno.
- Zapytałam, czy jesteś biseksualny…
- Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy? – ujął dziewczynę za ręce i spojrzał jej głęboko w oczy. – Kto ci naopowiadał takich głupot?! To pewnie te szmatławce chciały zdobyć większą liczbę czytelników.
- Nie… - odpowiedziała delikatnie. – Taka jedna dziewczyna na meczu z Litwą mi to wyjawiła i powiedziała, że to twoja największa tajemnica.
- W życiu nie słyszałem większej bzdury. Ale zaraz… Jak wyglądała ta dziewczyna? – dociekał.
- No… Zwyczajnie, miała długie brązowe włosy i ciemne oczy. Nie znam jej.
- Ach tak… - Arek od razu zrozumiał, kto mógł sprzedać taki kit Alicji. Wyglądało na to, że to była sprawka Angeli. Już on się z nią rozprawi. – W każdym razie, nie ma w tym odrobiny prawdy. Jestem w stu procentach hetero. – puścił oczko do blondynki, objął ramieniem i poszli dalej.
***
Na przechadzkę wybrał się również Łukasz Teodorczyk. Teraz spacerował z Klarą brzegiem morza i wspólnie podziwiali zachód słońca. Słońce powoli chowało się za horyzontem, a Teo rozkoszował się obecnością brunetki, która wyglądała dzisiaj niezwykle słodko. W głąb umysłu cały czas spychał myśl o swoim postanowieniu, że wyjawi dziewczynie swoje uczucia. Walczył jednak sam ze sobą, nie będąc pewny, czy jest to dobry ruch.
Panna Bajkowska natomiast z uśmiechem na ustach zastanawiała się, co jest powodem takiego zachowania piłkarza. Zawsze, gdy się spotykali Teodorczyk był rozmowny, szarmancki, adorował ją, a teraz? Patrzył tylko na nią kątem oka i szedł milczący trzymając ręce w kieszeniach. Ewidentnie coś musiało się stać i Klara za wszelką cenę chciała się dowiedzieć, co się stało.
- Łukasz, czy wszystko jest w porządku? – zagaiła, a on aż się wzdrygnął. Pewnie przerwała mu głębokie rozmyślania.
- Tak. – odrzekł szybko. – To znaczy nie, nic nie jest w porządku. – zatrzymał się i spojrzał jej głęboko w oczy.
 - Mogę ci jakoś pomóc? – zapytała niepewnie brunetka.
No teraz Łukasz, motywował w myślach samego siebie, powiedz jej, co czujesz. Ale on nie potrafił. Nawet nie umiałby wyrazić w odpowiedni sposób swoich uczuć, ponieważ nigdy tego nie robił. Chłopaki powiedzieli mu, że to najlepsze wyjście z sytuacji i, o ile, jeszcze w hotelu był pewien, że tak zrobi, teraz ogarnęły go wątpliwości.
Klara patrzyła na niego uważnym wzrokiem i próbowała wyczytać z jego twarzy cokolwiek. Blondyn ewidentnie bił się z myślami. Chciała go jakoś ośmielić, ponieważ widziała, że ma jakiś problem i nie wie, jak się z nim uporać. Wzięła go za rękę i uśmiechnęła się delikatnie.
- No powiedz, co cię trapi.
Dotyk Klary wstrząsnął nim i czuł, że w jego głowie panuje już totalna pustka. Serce zaczęło mu bić jak oszalałe i w przypływie emocji szybko objął dziewczynę i zaczął całować. Smakował jej ust i starał się nie myśleć o tym, co powinien teraz zrobić, a od czego ucieka. Wytłumaczył sam sobie, że przecież jutro jest mecz i potrzebny mu relaks, a nie podejmowanie tak ważnych życiowych kroków. Całował ją długo i namiętnie, raz wplątując palce w jej włosy, a po chwili mocno obejmując ją w talii. Czuł, że jego pragnienie z każdą chwilą rośnie.
Gdy w końcu zakończył ich pocałunek, Klara spojrzała na niego zamglonym wzrokiem i przygryzła seksownie wargę.
- Ale nadal nie powiedziałeś mi, co jest nie tak. – przechyliła zalotnie głowę.
- Ja po prostu… - zaczął szukając w głowie wymówki. – Chciałem zapytać, komu będziesz kibicować na EURO? – zapytał jak głupi uczniak i palnąłby się w głowę, gdyby nie to, że to idiotyczne pytanie w tej chwili uratowało mu skórę.
Klara roześmiała się głośno i perliście.
- Jasne, że reprezentacji Polski.
- Chodziło mi o to, któremu piłkarzowi. – wyjaśnił jej przełykając głośno ślinę.
Brunetka ponownie przygryzła wargę.
- No nie wiem, nie wiem… Jeszcze jestem w fazie zastanawiania się.
Łukasz wiedział, że dziewczyna się z nim droczy i po chwili zrobił to samo, co kilka sekund wcześniej. Ponownie posmakował jej warg, a w jego głowie wybuchło stado sztucznych ogni, mimo, że nie robił tego po raz pierwszy.
- Teraz już wiesz komu? – wyszeptał, gdy skończyli się całować. Klara bez słowa skinęła głową, a piłkarz objął ją w pasie i kontynuowali swoją przechadzkę.
 ------------------------------------------------------------------------------------ 
Cześć Kochane! :* Przybywam z rozdziałem dziewiętnastym :)

Jak widzicie, Łukasz potrzebował cudzego spojrzenia na jego relację z Klarą i w końcu zrozumiał, co czuje :)

Zaległości na Waszych blogach nadrobię jutro wieczorem (przepraszam!) :)

Mam nadzieję, że spodobał się Wam rozdział :) Liczę na Wasze opinie :)

Dzisiaj w prezencie "Wujkowie Dobra Rada" i Łukasz z Kubą (wiem, że to z listopadowego meczu, ale nie mogłam się powstrzymać) :D


środa, 30 listopada 2016

Chapter eighteen





“And I know it's gonna get me in trouble
Just as long as you know you got me”


KLARA

Hotel Pod Różą w Krakowie, poniedziałek, 6.06.2016r. godz. 14:00
Stałam przed lustrem i trzymałam w dłoniach koszulkę reprezentacyjną z nazwiskiem Łukasza. Założyć ją czy nie? Na ten moment to było dobre pytanie.
Z jednej strony wiadomo, że sporo się miedzy nami wydarzyło w sobotę wieczorem, ale z drugiej strony od tamtego czasu nie odezwał się ani słowem! Tak ciężko byłoby mu napisać chociaż głupiego smsa?
- Chyba coś cię gryzie. – stwierdziła z przekąsem Zuzia.
- No bo nie wiem, czy mam założyć tę koszulkę czy nie… - jęknęłam.
- Dla mnie sprawa jest prosta – wszyscy myślą, że jesteś jego dziewczyną, więc powinnaś ją założyć, żeby uniknąć niewygodnych pytań. – odpowiedziała, jakby to nie był żaden problem. No cóż, ja lubiłam utrudniać sobie życie.
- Ale Łukasz… On od soboty wcale się do mnie nie odzywa.
Moja przyjaciółka w odpowiedzi zrobiła facepalma.
- Klara, a co on miałby ci napisać albo powiedzieć? – podeszła do mnie i spojrzała poważnie. – Że się w tobie zakochał po jednym wieczorze? No błagam cię. Dla niego to byłaby straszna potwarz. Przecież wiesz, że ma opinię podrywacza. – oznajmiła i spoczęła na fotelu zajadając się ciastkami.
No właśnie i tu był pies pogrzebany – Teodorczyk miał spore doświadczenie w uwodzeniu kobiet, a ja? Chyba porwałam się z motyką na słońce, a po drodze zgubiłam rozum i serce.
- Wiem. – odpowiedziałam krótko, odłożyłam koszulkę na krzesło i usiadłam na łóżku po turecku. – Ale przecież on wtedy zrozumie, że ja chcę z nim coś więcej.
- A nie chcesz? – zapytała szybko szatynka. – Przecież o to chodziło w twoim planie, żeby go uwieść.
- No tak. – zgodziłam się. – Ale nie sądziłam, że on będzie na mnie tak mocno działał. Ja nie chcę się zakochać.
 Zuźka po raz n-ty dzisiaj przewróciła oczami.
- A nie możesz potraktować tej znajomości na luzie?
- Nie wiem, czy potrafię. Chyba jego umiejętności mnie przerosły. – powiedziałam z rezygnacją w głosie.
- To co? Rezygnujesz z planu? – zapytała Zuzia.
Wiedziałam, że mnie podpuszcza, ale kurczę, przecież ja się nigdy nie poddaję. Ciężko było przy Łukaszu grać wyrachowaną femme fatale, ale z drugiej strony od tak porzucić mój plan na zemstę idealną? Nie było takiej opcji. W tym momencie poczułam niezliczone siły i postanowiłam sobie, że doprowadzę to końca bez względu na to, jak miałoby się to wszystko potoczyć.
- Nie. – zerwałam się gwałtownie z łóżka. – On mnie jeszcze popamięta. – uniosłam wysoko głowę, a szatynka uśmiechnęła się szeroko.
- No właśnie. I to jest prawdziwe oblicze mojej przyjaciółki. – rzekła zadowolona. – To co? Robimy się na bóstwa?
- Jasne. – wyszczerzyłam się. 

WSZECHWIEDZĄCY NARRATOR

Hotel Stary w Krakowie, poniedziałek, 6.06.2016r. godz. 14:30
Jak zwykle kilka godzin przed meczem w hotelu reprezentacji było niewyobrażalnie cicho. Każdy starał się zmotywować na swój sposób. Jedni słuchali muzyki, inni przypominali sobie ustaloną taktykę, a jeszcze inni po prostu ucinali sobie regeneracyjną drzemkę. Napastnik naszej reprezentacji leżał na łóżku i myślał. Łukasz Teodorczyk starał się skoncentrować na czekającym go spotkaniu z reprezentacją Litwy, ale nie potrafił. Cały czas jego myśli wypełniała Klara.
Od sobotniego spotkania, podczas którego tak wiele się między nimi wydarzyło nie potrafił przestać o niej myśleć. Gdy tylko przypomniał sobie jak cudowna w dotyku była jej skóra od razu robiło mu się niewyobrażalnie gorąco. Na samą myśl o jej słodkich ustach, pięknym uśmiechu i zmysłowym spojrzeniu zamglonych oczu czuł niewyobrażalne pożądanie. Nie spodziewał się, że kilka godzin spędzonych w towarzystwie brunetki aż tak na niego wpłynie. Nie potrafił jednoznacznie stwierdzić, co się z nim działo. Jednak było to coś całkowicie innego niż przy innych dziewczynach.
Laski, które przewinęły się przez jego łóżko były ładne, pociągające i bardzo naiwne. Wystarczyło kilka czułych słówek, żeby wyskakiwały przed nim z ubrań. Jednak żadna z nich nie miała takiej charyzmy jak Klara. Czuł, że byłby w stanie zrobić naprawdę wszystko dla panny Bajkowskiej. Wystarczyłoby, że kiwnęła palcem, a on mógłby przynosić jej codziennie śniadanie do łóżka i wcale by mu się to nie znudziło.
Zaczynało się robić naprawdę niebezpiecznie. Może właśnie dlatego od soboty nie odezwał się do brunetki ani słowem? Wiele razy zabierał się za napisanie głupiego smsa, ale po raz pierwszy w życiu brakowało mu słów.
Podziękować jej za cudowny wieczór? Przecież podczas pożegnania to zrobił.
Zapytać, jak się czuje? Banalne. Zbyt banalne.
A może po prostu zapytać czy będzie jutro na meczu? Przecież po to przyjechała do Krakowa. Bez sensu.
Tak więc milczał jak zaklęty, co w sumie pogarszało jego sytuację. Gdyby to była inna dziewczyna po prostu zerwałby kontakt, ale teraz nie potrafił, osoba Klary zdecydowanie mu to uniemożliwiała. W końcu ta bezczynność strasznie go zdenerwowała. Zerwał się z łóżka, poszedł do łazienki i stanął przy umywalce.
- Stary, co się z tobą dzieje? – zapytał samego siebie, gdy przemył twarz zimną wodą i spojrzał w lustro.
Jego oczy świeciły niesamowitym blaskiem i nie były to zwyczajne „kurwiki”, gdy jakaś dziewczyna mu się podobała. Gdy tylko odtwarzał w głowie obraz Klary od razu na jego twarzy pojawiał się mimowolny uśmiech. Zaczynał tracić kontrolę nad samym sobą i był bardzo ciekawy, co wydarzy się dalej. Czuł się jak na rollercoasterze, który nie może się zatrzymać, ale w głębi duszy podobało mu się to wszystko.

KLARA

Stadion Wisły Kraków, poniedziałek, 6.06.2016r. godz. 17:00
Kilka godzin później wszystkie moje zamierzenia wzięły w łeb. Z duszą na ramieniu jechałam na stadion i nawet Amelka zauważyła, że jest coś ze mną nie tak.
- Ciociu, co ci jest? – zapytała, gdy wysiadałyśmy z samochodu już na parkingu.
Przykleiłam na usta uśmiech, chociaż wcale do śmiechu mi nie było i wzięłam ją na ręce.
- Nic, Skarbie. Ciocia się po prostu zatruła obiadem. – odpowiedziałam, a ona mocno mnie przytuliła i pocałowała w policzek. Kochane dziecko. Chociaż trochę dodała mi otuchy. Tylko na chwilę, bo po chwili usłyszałam głos mojej siostry:
- Amelka, chodź do mamy. – poleciła córce i po chwili zorientowałam się, że kilkadziesiąt metrów przede mną stoi Łukasz. Serce zabiło mi jak oszalałe i to wcale nie było zdenerwowanie, a raczej podniecenie, co stanie się za chwilę. Wypuściłam Amelkę, a ta podbiegła szybko do matki. Joanna jeszcze uśmiechnęła się porozumiewawczo do mnie dodając mi otuchy i pociągnęła za sobą córkę i Zuźkę.
Stałam jak słup soli i mierzyłam go wzrokiem. Próbowałam uspokoić samą siebie i chcąc dodać sobie animuszu powiedziałam do siebie w myśli: „No dalej, Klara. Pamiętaj po co tutaj jesteś.”
Tymczasem blondyn podszedł do mnie, a na jego ustach cały czas błąkał się głupi uśmieszek, który nomen omen naprawdę mi się podobał.
- A więc jesteś. – stwierdził. Eureka, chłopcze!
- Jak widać. – mruknęłam i patrząc na niego wyzywająco przejechałam dłonią między piersiami, tam, gdzie znajdował się numer „21”.
Teodorczyk chyba zrozumiał aluzję, bo po chwili wyszczerzył się.
- Chyba powinienem ci podziękować.
- Nie ma takiej potrzeby. – zaprzeczyłam od razu. Chyba zaczynałam odzyskiwać pewność siebie. Na szczęście. – Gdybym nie chciała, nie zrobiłabym tego dla ciebie.
- Cóż, moja najwierniejsza kibicko… – piłkarz ewidentnie przystąpił do ofensywy i zbliżył się do mnie na niebezpieczną odległość tak, że poczułam jego oddech i męski zapach. Momentalnie zakręciło mi się w głowie, ale Łukasz był taki „wspaniałomyślny” i objął mnie jedną ręką, żebym się przypadkiem nie przewróciła. – Mogę liczyć na dawkę motywacji?
Znowu zaczynał mącić mi w głowie, ale cały czas jak mantrę powtarzałam sobie w myśli, po co tutaj jestem. I, że, broń Boże, nie mogę się zakochać.
- No nie wiem, nie wiem. – droczyłam się z nim i uśmiechnęłam figlarnie.
- Mogę cię pocałować? – zapytał i całkowicie rozbroił mnie tym. Wybuchłam głośnym śmiechem, a on chyba nie takiej reakcji się spodziewał, ponieważ nagle odsunął się ode mnie i włożył ręce do kieszeni.
- A czy pytasz ciastka, czy możesz je zjeść? – zapytałam i po tych słowach powodowana jakąś niezwykłą mocą podeszłam do niego, wspięłam się na palce, ujęłam jego twarz w dłonie i pocałowałam mocno w usta.
Widziałam spore zaskoczenie w jego oczach, ale także zadowolenie. Zauważyłam, że chce to powtórzyć, ale szybko wyrwałam mu się, puściłam oczko i stwierdziłam:
- Chyba musisz wracać na stadion. Trzymam za Was kciuki.
Teodorczyk już nie protestował i ramię w ramię skierowaliśmy się w stronę obiektu. 


 “You keep me insane, I'm not ashamed
Don't give a damn, love
I want you so bad”

WSZECHWIEDZĄCY NARRATOR

Godzinę później…
Klara i Zuzia siedziały na trybunach stadionu Wisły Kraków i zastanawiały się, jak potoczy się dzisiejszy mecz. Spotkanie z Litwą było dla chłopaków ostatnim sprawdzianem przed EURO. Okazało się, że trener Adam Nawałka zdecydował się wystawić dzisiaj trochę inną niż zwykle jedenastkę. W pierwszym składzie zabrakło m.in. Roberta Lewandowskiego, a także Łukasza Piszczka, który podobno się czymś zatruł.
Tę rewelację sprzedał im Bartek Salamon, który kilka minut temu wrócił do szatni. Słysząc jego słowa o rzekomym zatruciu męża, Joanna Piszczek wściekła się nie na żarty. Zostawiła córkę pod opieką siostry, a sama szybko zeszła do podziemi stadionu. Łukasz miał ogromnego pecha, bowiem żona odnalazła go już po minucie, gdy wychodził z szatni.
- No to już przechodzi ludzkie pojęcie! – wykrzyknęła na jego widok. Obrońca zdziwił się, skąd to nagłe uniesienie brunetki, ale już po chwili przypomniał sobie o błogosławionym stanie żony i momentalnie zareagował.
- Ależ, Kochanie. Uspokój się. – objął ją ramieniem i pogładził po ręce.
- Ja mam być spokojna?! Ja?! – zaczęła unosić głos zwracając na siebie uwagę piłkarzy przechodzących obok nich. Kuba Błaszczykowski rzucił Piszczkowi pełne współczucia spojrzenie. Wiedział, że kumpel ma przerąbane u żony.
- Ale o co chodzi w ogóle? – zapytał zdezorientowany obrońca. Joanna go zaatakowała, a on nawet nie wiedział, w czym rzecz.
- Jak to o co? O tym, że mój mąż się źle czuje ja mam się dowiadywać od jego, pożal się Boże, kolegi z drużyny?! – syknęła mu prosto w twarz. Ach, więc o to chodziło.
- Ale to nic takiego. Po prostu chyba zaszkodziły mi te grzybki, które dodali do jajecznicy. – wyjaśnił jej, a brunetka zaczęła się uspokajać. – Ale miło mi, że tak się o mnie martwisz. – wyszczerzył się piłkarz, a jego żona tylko pokręciła głową z uśmiechem.
- No dobrze, niepotrzebnie się uniosłam. – stwierdziła udobruchana i przytuliła się do męża.
- Ale na drugi raz, Asiu, nie krzycz tak bardzo. Nie chcę, żeby nasze maleństwo było świadkiem kłótni rodziców jeszcze będąc w brzuchu. – pogłaskał znacząco wypukłość na ciele kobiety, a ta tylko przewróciła oczami. Łukasz był totalnie niereformowalny i już stracił głowę dla maleństwa. 

KLARA

W tym samym czasie…
- Widziałaś to?! – syknęła mi prosto do ucha Angelika. Aż podskoczyłam na krześle słysząc jej głos. Jeszcze jej tutaj brakowało.
- Zwariowałaś?! Chcesz, żebym dostała zawału?! – jęknęłam, a ona niezrażona umościła się na miejscu obok mnie, które wcześniej zajmowała Joanna. Amelka tymczasem siedziała na kolanach Zuzi i wskazując palcem na piłkarzy opowiadała jej, którego wujka bardzo lubi, a którego trochę mniej i dlaczego.
- Musiałam być dyskretna. – wyjaśniła. – Za kilka sekund spójrz delikatnie w prawo. Tam siedzi taka blond-cizia.
Odczekałam chwilę i obejrzałam się przez prawe ramię. Arek siedział obok bardzo ładnej nieznajomej blondynki.
- No i? – spojrzałam pytająco na byłą dziewczynę Milika.
- No i musisz mi pomóc.
- Niby w czym?
- No w odzyskaniu Arka. – oznajmiła. Boziu, dlaczego ta dziewczyna była taka namolna? Dałaby już temu Arkowi spokój. Zerwała z nim z własnej woli, a teraz szaleje.
- Angelika, a nie możesz go sobie tak po prostu odpuścić? Albo chociaż daj mi spokój i poproś kogoś innego o pomoc. – rzekłam niecierpliwie.
- Klara, proszę cię. Ja… - zawahała się. – Nie mam zbyt wielu przyjaciół…
Chciałam powiedzieć, że wcale się nie dziwię takiemu stanowi rzeczy, ale w ostatniej chwili ugryzłam się w język. Nie powinno się kopać leżącego, prawda?
- Nie wiem, naprawdę.
- Dobra pogadamy później. – szepnęła konspiracyjnie i podążyła z blondynką i Milikiem, którzy zeszli z trybun. Totalna wariatka. 

WSZECHWIEDZĄCY NARRATOR

Szła kilka kroków za nimi, tak żeby jej nie zauważyli. Musiała jednak z przykrością stwierdzić, że jej były chłopak był tak zapatrzony w dziewczynę, że nie zauważał niczego innego. Ewidentnie bardzo mu się podobało. Ale z drugiej strony nie było między nimi żadnego kontaktu cielesnego, może więc jeszcze nie byli parą i nie wszystko stracone?
W pewnym momencie dwójka się zatrzymała, a Angela w przypływie desperacji schowała się za juką, stojącą na korytarzu stadionu. Obserwowała ich uważnie, gdy niestety została znaleziona przez Jędzę.
- Angelika? – wyszczerzył się. – Co ty tutaj robisz?
Dziewczyna poczerwieniała i w myśli szukała sposobu, jak wyjść z tej kłopotliwej sytuacji.
- Ja… Wiesz, szukam kolczyka, bo gdzieś mi tutaj wypadł.
- Ok. Trzymaj za nas kciuki. – odpowiedział jej piłkarz i ulotnił się.
Również Milik i blondynka zniknęli jej z pola widzenia. Angelika ruszyła korytarzem, skręciła w prawo i zauważyła, jak do damskiej toalety wchodzi blondynka, której szukała.
Wparowała za nią, skorzystała z ubikacji i stanęła przy umywalce, gdzie obok znajdowała się jej rywalka. Angelika spojrzała na nią kątem oka i uśmiechnęła się sztucznie.
- Nowa dziewczyna Arka? – zagadnęła ją bezpośrednio pytając, o to co ją najbardziej interesowało.
Dziewczyna spojrzała na niego zdziwiona i roześmiała się głośno.
- Nie. Znamy się dopiero od kilku dni. – wyjaśniła, a Angelika w duchu odetchnęła z ulgą.
- Ach, to jeszcze Arek ci nie powiedział o swojej tajemnicy…
- Jakiej tajemnicy?
- Że jest biseksualny. – odpowiedziała Angela i zostawiła osłupiałą dziewczynę samą. Teraz blondynka na pewno dwa razy się zastanowi, gdy będzie chciała rozwinąć znajomość z Milikiem, a wtedy, ona będzie mogła wkroczyć do akcji i go odzyskać. Co z tego, że skłamała? W miłosci wszystkie chwyty są dozwolone.

Gdzieś w chmurach, wtorek, 7.06.2016r. godz. 12:00
We wczorajszym meczu piłkarz nie zachwycili, bo tylko zremisowali bezbramkowo z reprezentacją Litwy, ale teraz to nie było już ważne. Godzinę temu ruszyli z krakowskiego lotniska i teraz kierowali się w stronę Francji.
- Wojtek, chciałbym zauważyć, że zajmujesz za dużo miejsca. – stwierdził Krychowiak, który siedział obok swojego przyjaciela, Szczęsnego.
Bramkarz spojrzał na niego spod uniesionych powiek i przemówił:
- Grzesiu, pomyśl sobie, że zawsze mógłbyś siedzieć obok któregoś z tych smutnych panów z PZPN-u i uwierz mi, tam byłoby ci zdecydowanie ciaśniej.
Pomocnik Sewilli skrzywił się, ale musiał przyznać rację kumplowi.
- No dobra, ale nie napinaj się tak, bo ci marynarka pęknie i jak będziesz wyglądał, jak wysiądziesz? Co najmniej nieekskluzywnie.
Szczęsny mruknął jeszcze coś niezrozumiałego pod nosem, założył na uszy słuchawki i zapadł w głęboki sen.
Tymczasem Bartek Salamon, jako, że została im godzina lotu postanowił obejrzeć chociaż jeden odcinek „Gry o tron”. Wyjął z plecaka laptopa, umieścił go na półeczce przed sobą i spojrzał jeszcze na śpiącego obok Ziela.
Uruchomił komputer i pech (a może szczęście) chciał, że w tym momencie Piotrek się obudził, a na ekranie pojawiło się zdjęcie Klary. Salamon w popłochu zatrzasnął laptopa i spojrzał z przerażeniem na kumpla.
- Niczego nie widziałeś, prawda? – syknął. Dopiero teraz zorientował się, jak nieroztropnym było ustawienie zdjęcia Klary jako tapety w komputerze, i to w komputerze, który otwierał, gdy w zasięgu kilku metrów siedział jej szwagier, Piszczek, a co gorsza też, jej chłopak, Teodorczyk.
Otarł pot z czoła, a zaspany Zieliński wymamrotał:
- Co? Nic nie wiedziałem.
Ale widząc przestraszoną minę kumpla pomocnik Empoli wiedział, że mu się nie przywidziało i Bartek faktycznie miał zdjęcie Klary jako tapetę, a to oznaczało tylko jedno – jego przyjaciel wpadł w spore kłopoty.

 ----------------------------------------------------------------------------------------------
 Cześć! :*
Przychodzę z nowym rozdziałem :)

Jak widzicie, zaczynamy teraz nową przygodę pt. "EURO" :)

Liczę na Wasze opinie dotyczące dzisiejszego rozdziału :)

Na poprzednie komentarze odpowiem w ciągu kilku dni, tak samo nadrobię zaległości na Waszych blogach :)

Dzisiaj gify z Klarą, Wojtkiem i Grzesiem :)